podziękowania

Nie sądziłam, że kiedykolwiek dojdzie do tego momentu w moim życiu, w którym będę pisać podziękowania przy zakończeniu mojej własnej mini-powieści. Jestem przeogromnie szczęśliwa, że wytrwałam do końca, co nigdy mi się wcześniej nie udało (cóż, powodem może być mój marny artyzm). Tak czy inaczej, przy okazji zakończenia CAN'T CONTROL, mojego małego dziecka, które już ma trzy lata, a przecież dopiero co przyszło na świat, chciałam podziękować każdemu, kto powinien słowo "Dziękuję" usłyszeć. Zaczynajmy więc!
Dziękuję serdecznie Jaredowi Leto, za to iż napisał tak wiele utworów inspirujących mnie do pisania. Bez niego to opowiadanie nigdy by nie powstało, postanowiłam więc go wyróżnić i tutaj. Oczywiście nie mam pojęcia jaki jest prywatnie, w opowiadaniu to tylko zwykły fikcyjny bohater z twarzą Leto. Tak czy inaczej, dziękuję Jaredzie za "Valhallę", "Hurricane" i "Stranger In A Strange Land". Dziękuję za niebieskie oczy, słodki uśmiech i niski, seksowny głos - spisałeś się (no chociaż raz).
Dziękuję mocno Cassandrze Clare za swoje książki, których lektura zawsze pomagała mi w pisaniu. I za Valentine'a. Valentina to on w innym świecie, z inną twarzą i życiem. (Ale nie, nie urodzi Sebastiana).
Przechodząc do osób, które żywo uczestniczyły w tworzeniu;
dziękuję Małgosi za wsparcie przy KAŻDYM rozdziale, za opinię przy KAŻDYM rozdziale i za miłość ZAWSZE! Bez Ciebie już dawno rzuciłabym to wszystko w pizdu, to często dla Ciebie motywowałam się do pisania, bo czułam, że na mnie liczysz. Jestem Matką Boską tego opowiadania - oficjalnie Cię nią mianuję. Dziękuję również za nocne rozmowy, rozmyślanie nad losem bohaterów i za postać Beysus, która wzbogaciła to opowiadanie znacznie więcej, niż Ci się wydaje. Dziękuję za bycie aniołem stróżem Valentiny. Dziękuję, że jesteś.
Dziękuję Cassie, ponieważ była motorem ku szybszemu pisaniu i działaniu! Poza tym uwielbiałam czytać Twoje opowiadania! 
Dziękuję Ani za to, że inspirowała mnie swoim (pięknym i wybitnym) opowiadaniem. Dziękuję, że wracałaś i Ci się to podobało.
Dziękuję mojej rodzinie za wsparcie we wszystkim, co robię (choć teraz nie wiedzą, że właśnie napisałam pierwszą powieść w życiu, mając 19 lat!); mojej mamie, za bycie najlepszą osobą na świecie!!!
Dziękuję Marysi za bycie najlepszym oparciem, ramieniem i tancerzem w klubie dla gejów. Słowa nie mogą wyrazić jak mocno Cię kocham, siostro!
Dziękuję Patrykowi za miłość, wsparcie i za to, że nie muszę się bać w nocy, bo nie śpię dzięki Tobie sama. Kocham Cię.
Dziękuję Wam! - każdemu, kto to czyta - za obecność, wytrwałość i za to, że to czytacie. Dziękuję za każdy komentarz, za każde słowo wsparcia, za wszystko! Dziękuję za 24 tysiące wyświetleń na tym blogu, nigdy nie marzyłam o takim wyniku. Dziękuję za gwiazdki i komentarze na Wattpadzie, dziękuję z całego serca.

Tak, to tylko głupie opowiadanie na blogu, a nie książka, ale dla mnie to znacznie więcej. Dla mnie to życie, które sama stworzyłam. 

DZIĘKUJĘ!
Dominika, autorka Can't Control

PS Nie chciałam pozostawiać Was z niczym, więc razem z Małgosią napisałyśmy dodatek: Jak Jared poznał Beysus, który możecie znaleźć pod epilogiem!
PS 2 Jeżeli chcecie przeczytać moje nowe opowiadanie, serdecznie zapraszam TUTAJ; Val i Jared będą się tam pojawiać!
PS 3 Jeszcze raz dziękuję!

1 komentarz:

  1. wczoraj nie ogarnęłam wszystkiego od razu; muszę odrobić zaległość pod podziękowaniami.

    właściwie moja rola (w moim odczuciu) ograniczała się tylko do utwierdzania cię w przekonaniu, że radzisz sobie świetnie i posiadasz talent a grzechem jest zmarnowanie go. + wypożyczanie carter. ale myślę, że ona jest zadowolona, że ma przyjaciół.
    w wieku dziewiętnastu lat zostałam matką boską opowiadania pt "cant control". jestem shooketh.
    dziękuję ci za każdą minutę poświęconą na to dzieło; nawet nie wiesz jak często wracałam do twoich rozdziałów, bo emocje towarzyszące przy lekturze były czasami jednymi z najprzyjemniejszych danego dnia. uwielbiam cię i twoją twórczość. jesteś niesamowita.

    czekam na white lighters.

    yours truly,
    megs

    OdpowiedzUsuń