Epilog

studio nagraniowe, Los Angeles, 2016r.

W tym miejscu wszystko się zmienia. Każdy codziennie robi coś innego, myśląc o czymś innym i marząc o czymś innym. Wyciska z tych marzeń wszystko to, czego pragnie, żywiąc się nim i dla niego krwawiąc. 
Próbujemy coś osiągnąć, pniemy się w górę, nie stoimy w stałym punkcie. Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy cieniami życia; cieniami samych siebie. 
Nie planujemy. Żyjemy chwilą. Skupiamy się na teraźniejszości. Nie odbieramy sobie prostych przyjemności, wręcz ich łakniemy, pożądamy w umyśle. 
Ja. Ja mam wszystko. Posiadam nieograniczoną moc, której nikt mi nie odbierze. Patrzę daleko, patrzę też wstecz. Zawsze jednak jestem tutaj. 
 Jak tu trafiłem? Małolat z Bossier podejrzany o morderstwo znajduje się w pięknym białym domu na wzgórzach Hollywood'u. Tak, to nie jest zupełnie zwyczajna historia. To moja historia. Czasami los płata nam figle, wobec mnie był natomiast łaskawą rusałką o twarzy anioła i dłoniach Stwórcy. Być może to nie tak miało być, gdyż nie zasłużyłem na to udawaną pychą i samouwielbieniem oraz darem zrażania do siebie ludzi. Być może. Udawanie jednak weszło mi w krew i stałem się bezdusznym opakowaniem człowieka, guru tych cech, których tak bardzo nienawidziłem. 
Moje życie było perfekcyjną grą, ciągłym aktorstwem zamkniętym w mrocznej skrzyni mojego umysłu. Gdy chciałem zgłębić jej położenie aż po wnętrze Ziemi, pewna osoba postanowiła bezceremonialnie ją odkopać. 
Nazywam się Jared Leto i nigdy nie przypuszczałbym, że moje życie uratuje podopieczna zakładu psychiatrycznego na drugim końcu świata. Poznanie jej było jednak najlepszą terapią, jaką mogłem dostać, której pragnąłem dostać i której pragnę. I będę pragnąć. Aż po horyzont mojego ostatniego tchnienia.


Jeżeli udało Ci się dotrwać do tego momentu, jeżeli przeczytałeś choć trochę - pozostaw po sobie znak, to wiele znaczy. Bardzo wiele. Dziękuję.

5 komentarzy:

  1. im speechless.
    przez prawie trzy lata śledziłam poczynania valentiny lightburn, dziewczyny, która została wrzucona w dorosłość wysyłką do szpitala psychiatrycznego na drugim końcu świata. w świecie przedstawionym jej powrót do domu trwa dziesięć lat, podczas których odkrywa i poznaje siebie z każdej strony. sytuacje, których staje się częścią nie są typowymi przystankami w życiu; nie każdy ma szansę być świadkiem śmierci wielu [a także metaforycznie swojej]; nie każdy ma szansę być nękany przez halucynacje. życie valentiny jest usłane wątpliwymi przyjemnościami, rzadko przecinanymi znośniejszymi momentami. poraniona fizycznie i psychicznie próbuje odzyskać szeroko rozumianą świadomość w drodze do old fulton. jej powrót jest jak zreinterpretowana podróż sentymentalna. albo powrót odysa do itaki. marny ze mnie human.
    cieszę się, że finalnie odzyskała spokój ducha. zasługiwała na to.
    spierdalaj, domczi

    yours truly,
    megs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać - uwielbiam tę parabolę z prologiem i epilogiem.

      + sposób, w jaki wykreowałaś postaci mnie zmiatał z krzesła za każdym razem. kochałam się w powoli odkrywaniu charakteru bohaterów!
      ...a character development jarka..., damn bitch!!!!

      Usuń
    2. podziękowałam już w podziękowaniach, ale i tak podziękuję: dziękuję, dziękuję, dziękuję i mocno kocham.
      D

      Usuń
  2. W sumie nie spodziewałam się takiego końca, ale myślałam, że będzie typowo: epilog taki jak wszystkie- kilka lat temu, bla, bla, bla. A Jared podsumował tu swoje życie i tak zgrabnie to napisałaś. Lubię takie wynurzenia, można nad tym chwile usiąść i pomyśleć, co bohater tak naprawde chce nam przekazać. Nie wiem co napisać... bo mam tyle słów, ale nie wiem, które będą odpowiednie, żeby jakoś to miało ręce i nogi. W sumie... czytałam to opowiadanie cały czas, ale nie zawsze dawałam o sobie znać. Wątek ze śmiercią Jareda mnie zszokował, byłam pewna, że tak nie może się zakończyć ta historia, że jedyne co, to zostawił po sobie dziecko... ale Shannon namieszał i voila, Jared zmartwychwstał. Wątek z Anthonym mi się podobał, takie oczyszczenie, naprawienie relacji rodzinnych, trochę spokoju w tak burzliwej historii. Przynajmniej miała pewność, że nie zostanie sama. Miała brata, którego odzyskała.
    Co jeszcze mogę napisać; postać Jareda! Zawsze mi się jego mrok podobał <3 i jego niezrównoważenie psychiczne i cała ta auta jaką wokół siebie rozsiewał :3 Val też miała zdarta psychikę, ale nie czytało się tego ciężko ani nie nudziło. Byłam pewna, że mogłaś znać lub znasz kogoś o podobnych "schorzeniach" dlatego opisywanie takich sytuacji i zachowań przychodzi Ci tak łatwo.
    To chyba tyle, więcej nie mam do powiedzenia... dziękuje, że uwzględniałaś mnie w podziękowaniach ;) (nie myślałam, że przeczytałaś moja historię do końca!)
    Całuje ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że uwzględniłam cię w podziękowaniach! i oczywiście, że przeczytałam do końca. niestety był to okres dla mnie bardzo ciężki, więc raczej nie komentowałam (za co bardzo przepraszam), ale cały czas miałam to opowiadanie w sercu (jak pamiętasz, sama też długo nie pisałam).
      dziękuję za miłe słowa, bardzo się cieszę, że ci się podobało.
      D

      Usuń